mgr Katarzyna Adamkowska

Opinie pacjentów

Dziękuję bardzo za pomoc w przejściu na dobrą stronę mocy :) Dzięki wizytom u Pani już wiem co robiłam źle. Mam nadzieję, że wytrwam, ale już i tak jest spory sukces jak na mnie, bo 5kg w dół <3

Marta

Poznaj inną historię

Teraz to już styl życia, a nie dieta

Przedstawiam Wam moją pacjentkę - Panią Anitę, która w 8 miesięcy pozbyła się 24,5 nadprogramowch kilogramów.

czytaj więcej

Pokonać nawyki, osiągnąć cel - jak determinacja prowadzi do sukcesu

  • Krzysztof
  • Mężczyzna

Historia Pana Krzysztofa to doskonały przykład, jak pilne i systematyczne wdrażanie zaleceń może przynieść niesamowite efekty. 

W trakcie naszej współpracy był  bardzo zaangażowany, zawsze stosował się do moich wskazówek i stawiał na konsekwencję, co widać po rezultatach. Co więcej, Pan Krzysztof nie tylko pilnował diety, ale także zaczął uprawiać regularną aktywność fizyczną, co miało ogromny wpływ na jego postępy.

 Jego determinacja i chęć zmiany były naprawdę inspirujące.

Pani Kasia zapytała — co mnie skłoniło do tego, aby złożyć jej wizytę?
Niby proste pytanie, ale czy odpowiedź jest prosta?
Bo przecież z takim wyzwaniem wiążą się wyrzeczenia. Fajnie jest najeść się do pełna smacznym obiadem, poprawić jeszcze połową czekolady i popić słodką herbatą. Albo zagryzać ulubioną kiełbasę, popijając piwem.

Aż przychodzi moment, gdy zauważasz, że koszule robią się za ciasne, a spodnie znowu trzeba kupić o dwa rozmiary większe. Zaczynają docierać nieśmiałe uwagi domowników, żeby już "nie być grubszym". Wnuk przy jakiejś zwariowanej zabawie mówi ze zdumieniem: "Ale dziadek ma wielki brzuch."

I wtedy myślisz — musisz coś z tym zrobić, człowieku.
I tak trafiłem do Pani Kasi.

Wiedziałem, że nie będzie lekko i czeka mnie kilka miesięcy walki z samym sobą. Stosowałem się ściśle do zaleceń dietetycznych: zero cukru, zero słodyczy, zero alkoholu i pełne przestrzeganie planu żywieniowego, który otrzymałem. Przyzwyczajony do najadania się "do syta", obawiałem się, że będę odczuwał ciągły głód i że będę musiał "po cichaczu" podjadać. Ale pamiętając o poradach Pani Kasi — "trzeba zmienić przyzwyczajenia" — po krótkim czasie doszedłem do wniosku, że uczucie głodu często rodzi się w głowie, a nie w żołądku. To bardziej nawyk i przyzwyczajenie niż prawdziwa potrzeba organizmu. Zrozumienie tego, plus postanowienie i rozpoczęcie zmiany, jest podstawą sukcesu. Determinacja w osiągnięciu celu nie pozwoliła mi na oszukiwanie samego siebie. Nie musiałem dojadać.

Rzeczywistość przerosła oczekiwania.
Od 5 grudnia do połowy marca osiągnąłem zakładany cel. Znajomi byli zadziwieni i dopytywali — "Jak? U kogo?" Sąsiedzi spoglądają na mnie z zaciekawieniem — nie mają odwagi zapytać, ale widzę ich spojrzenia.

Jestem dumny z siebie i szczęśliwy, że trafiłem do Pani Katarzyny.
Dziękuję, Pani Kasiu!

POKAŻ