mgr Katarzyna Adamkowska

Opinie pacjentów

Byłam na konsultacji u Pani dietetyk Kasi, bo zmagałam się z problemami trawiennymi, które bardzo utrudniały mi życie. Pani Katarzyna do dietetyk, która naprawdę wie, co robi! Dzięki jej pomocy wzdęcia zniknęły, poprawiło się moje funkcjonowanie i odzyskałam energię do działania. Polecam z całego serca!

ZUZANNA M.

Poznaj inną historię

Jak schudłam 15kg w 3 miesiące - moja historia odchudzania

Pani Magda trafiła do mnie z konkretnym celem. Zaplanowała jaką masę ciała chce osiągnąć - już wtedy wiedziałam, że to zdeterminowana kobietka. Nie miałam wątpliwości, cel ma gwarantowany. Nie było łatwo - jak sama pisze - praca, obowiązki domowe + dwójka dzieci, a gdzie jeszcze czas na siebie.No właśnie, ale czy to nie jest samo życie? Każdy z nas ma ważniejsze sprawy niż zadbanie o siebie... zawsze jest coś pilniejszego do zrobienia niż posiłek dla siebie do pracy, czy trening. Na szczęście Pani Magda czas znalazła i osiągnęła zaplanowany cel a nawet jeszcze więcej, bo lepsze nawyki żywieniowe są z nią do dziś. Pani Magda, przy swoim trybie życia, potrzebowała prostego planu. Moim zadaniem było taki plan przygotować i chyba przyznacie, że się udało? :)Poniżej kilka słów od Pani Magdy na temat przebytej drogi, zapraszam do poczytania. 

czytaj więcej

Pokonać nawyki, osiągnąć cel - jak determinacja prowadzi do sukcesu

  • Krzysztof
  • Mężczyzna

Historia Pana Krzysztofa to doskonały przykład, jak pilne i systematyczne wdrażanie zaleceń może przynieść niesamowite efekty. 

W trakcie naszej współpracy był  bardzo zaangażowany, zawsze stosował się do moich wskazówek i stawiał na konsekwencję, co widać po rezultatach. Co więcej, Pan Krzysztof nie tylko pilnował diety, ale także zaczął uprawiać regularną aktywność fizyczną, co miało ogromny wpływ na jego postępy.

 Jego determinacja i chęć zmiany były naprawdę inspirujące.

Pani Kasia zapytała — co mnie skłoniło do tego, aby złożyć jej wizytę?
Niby proste pytanie, ale czy odpowiedź jest prosta?
Bo przecież z takim wyzwaniem wiążą się wyrzeczenia. Fajnie jest najeść się do pełna smacznym obiadem, poprawić jeszcze połową czekolady i popić słodką herbatą. Albo zagryzać ulubioną kiełbasę, popijając piwem.

Aż przychodzi moment, gdy zauważasz, że koszule robią się za ciasne, a spodnie znowu trzeba kupić o dwa rozmiary większe. Zaczynają docierać nieśmiałe uwagi domowników, żeby już "nie być grubszym". Wnuk przy jakiejś zwariowanej zabawie mówi ze zdumieniem: "Ale dziadek ma wielki brzuch."

I wtedy myślisz — musisz coś z tym zrobić, człowieku.
I tak trafiłem do Pani Kasi.

Wiedziałem, że nie będzie lekko i czeka mnie kilka miesięcy walki z samym sobą. Stosowałem się ściśle do zaleceń dietetycznych: zero cukru, zero słodyczy, zero alkoholu i pełne przestrzeganie planu żywieniowego, który otrzymałem. Przyzwyczajony do najadania się "do syta", obawiałem się, że będę odczuwał ciągły głód i że będę musiał "po cichaczu" podjadać. Ale pamiętając o poradach Pani Kasi — "trzeba zmienić przyzwyczajenia" — po krótkim czasie doszedłem do wniosku, że uczucie głodu często rodzi się w głowie, a nie w żołądku. To bardziej nawyk i przyzwyczajenie niż prawdziwa potrzeba organizmu. Zrozumienie tego, plus postanowienie i rozpoczęcie zmiany, jest podstawą sukcesu. Determinacja w osiągnięciu celu nie pozwoliła mi na oszukiwanie samego siebie. Nie musiałem dojadać.

Rzeczywistość przerosła oczekiwania.
Od 5 grudnia do połowy marca osiągnąłem zakładany cel. Znajomi byli zadziwieni i dopytywali — "Jak? U kogo?" Sąsiedzi spoglądają na mnie z zaciekawieniem — nie mają odwagi zapytać, ale widzę ich spojrzenia.

Jestem dumny z siebie i szczęśliwy, że trafiłem do Pani Katarzyny.
Dziękuję, Pani Kasiu!

POKAŻ